Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
64 posty 5035 komentarzy

Grzegorz Rossa.

Jak wymordować najwyższych funkcjonariuszy państwa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdyby Moskowia wymordować pasażerów Tu-154 chciała na pierwszym miejscu, to czy przepłaciła? W cyklu, „Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć” — odcinek 10

Odcinki poprzednie

  1. Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć

  2. Kłamca powinien mieć dobrą pamięć… i znać prawa fizyki

  3. Smoleńsk. Jak zrozumieć. Ćwiczenia dla humanistów. Wektory

  4. Smoleńsk. Wybuch paliwowo powietrzny w „Gapie”

  5. byłem świadkiem jakiegokolwiek innego zdarzenia wskazującego

  6. Kłamca musi mieć dobrą pamięć… i znać chemię

  7. Smoleńsk. Zwęgleni, spopieleni

  8. Czy zabicie Lecha Kaczyńskiego mogło Moskowii się opłacić?

  9. James Blish, „Dzień statystyka” Statistician's Day

Streszczenie odcinków poprzednich

W Smoleńsku samolot nie upadł. Przeczą temu wszelkie okoliczności. Wszystkie kawałki układanki pasują do upozorowania miejsca upadku. Wersja z upadkiem samolotu w Smoleńsku trzyma się tylko na jej częstym powtarzaniu. Z analizy korzyści nie wiadomo czy wymordowanie pasażerów Tu-154M 101 było celem bezpośrednim.

Jak wymordować najwyższych funkcjonariuszy państwa

Motto:

Każdy głupiec potrafi popełnić morderstwo, ale trzeba być artystą, by popełnić naturalną śmierć

Złota myśl morderców z KGB

Czy wymordowanie pasażerów Tu-154M 101 było celem bezpośrednim Moskowii? Każde działanie celowe ma swój cel bezpośredni. Przyczynę, dla której to działanie zostało podjęte. Warunek koniczny jego przeprowadzenia. Bez którego istnienia nie byłoby fatygowania się, ponoszenia kosztów i wydatkowania energii. Najpierw jest wola osiągnięcia celu bezpośredniego, a potem do niego dopasowywane jest działanie.

Czasami cel bezpośredni można osiągnąć już w pierwszym ruchu, a czasami warunkiem osiągnięcia celu bezpośredniego jest wykonanie ruchów poprzedzających. Każdy z ruchów poprzedzających może skończyć się osiągnięciem celu pośredniego. Cele pośrednie nie są samoistne. Ich istnienie jest uwarunkowane istnieniem celu bezpośredniego. Bez celu bezpośredniego celów pośrednich by nie było.

Którym z celów jest śmierć pasażerów Tu-154M 101? Bezpośrednim czy pośrednim? Czy Moskowia najpierw chciała, żeby przestali żyć i do tego dopasowała swoje działania, czy też może chciała coś innego, a zamordowanie członków delegacji było tylko tego okolicznością towarzyszącą?

W odcinku Czy zabicie Lecha Kaczyńskiego mogło Moskowii się opłacić? zastanawialiśmy się nad korzyściami, jakie Moskowia mogła odnieść ze śmierci prez. Lecha Kaczyńskiego. Nie doszliśmy do niczego pewnego. W tym odcinku będziemy zastanawiali się, czy Moskowia polską delegacją państwową zgładziła w sposób optymalny, ekonomicznie uzasadniony. Czy może istnieć lepszy sposób wymordowania pasażerów Tu-154. Jeżeli uda nam się ten lepszy sposób znaleźć i jeżeli jego jakość będzie znacząco większa od jakości faktycznego dokonania zbrodni, będzie to argumentem przemawiającym na rzecz istnienia innego celu bezpośredniego operacji smoleńskiej. W tym przypadku śmierć delegacji byłaby tylko celem pośrednim, środkiem koniecznym do osiągnięcia celu innego.

Czy rozumowanie zarysowane powyżej jest prawidłowe? Czy nie mogłoby być też i tak, że Moskowia pozwoliła sobie na ekstrawagancję? Że się wysadziła i w zamordowanie pasażerów Tu-154 zainwestowała więcej, niż to było konieczne? Czy nie mogła celowo przepłacić? Czyż nie ma coś nieracjonalnego, absurdalnego w przypisywaniu mocarstwu, wprawdzie tylko regionalnemu, ale tym nie mniej jednak mocarstwu, państwu poważnemu zachowania właściwego dla biednego emeryta unikającego sklepów droższych i polującego na okazje?

W traktowaniu państwa nawet poważnego i dużego jak biednego emeryta oszczędzającego na wszystkim nie ma niczego nieracjonalnego ani absurdalnego, ponieważ każde państwo takim biednym emerytem jest.

Można nawet powiedzieć, że państwo jest w sytuacji od biednego emeryta gorszej. Biedny emeryt może liczyć na pomoc z wielu źródeł. Między państwami panuje prawo dżungli. Jeżeli jakieś państwo słabnie, to inne państwa z tego się cieszą i na jego trudnej sytuacji starają się skorzystać czym bardziej. Twierdzenia, że jest inaczej są kłamliwą propagandą. Wyjątki od tej reguły są bardzo rzadkie. Woodrow Wilson (1856÷1924), prezydent USA (1913÷1921) w 13 punkcie orędzia z 8 stycznia AD 1918 zapostulował odrodzenie niepodległego państwa polskiego. Zrobił to całkiem bezinteresownie motywowany wyłącznie pobudkami ideowymi. I to, chyba, już jest wszystko. Wprawdzie po upadku państwa polskiego za Mieszka II Niemcy i Rusini dali Kazimierzowi Odnowicielowi drużynę i pieniądze, co mu pozwoliło na odbudowanie państwa polskiego, ale zrobili to we własnym interesie. To chyba było szczytowym osiągnięciem myśli geopolitycznej. Od tamtego czasu notuje się wyłącznie spadek jakości geopolityki. Tradycyjna i wyjątkowa przyjaźń polsko-węgierska nie może być brana pod uwagę. Dotyczy nie stosunków międzypaństwowych, tylko międzyludzkie. W życiu osobniczym nawet jednostka skrajnie nieodpowiedzialna i niezapobiegliwa ma szanse na przeżycie. Państwa są zmuszone o siebie dbać same i oszczędzać na wszystkim, co się da.

Jeżeli biedny emeryt nie oszczędza i żyje ponad stan, to umiera z głodu. Jeżeli państwo w swoim zachowaniu nie naśladuje biednego emeryta, to bankrutuje i też przestaje istnieć.

Tu niejeden z Sz. PT [–] Czytelników poczuje, że autora przygwoździł na palnięciu kompletnej bzdury i podniesie popularną sentencję, że państwo nie może zbankrutować. Twierdzenie, że państwo zbankrutować nie może, jest jednym z większych kłamstw wszechczasów. Jest sprzeczne z doświadczeniem. W dziejach jest aż gęsto od bankructw państw. We wszystkich miejscach na świecie — być może za wyjątkiem państw założonych w epoce wielkich odkryć geograficznych i kolonializmu na terenach, gdzie wcześniej żadnego państwa nie było — nie ma ani jednego państwa istniejącego na danym miejscu istnieje, jako pierwsze. W każdym punkcie na Ziemi przed państwem aktualnym istniało państwo wcześniejsze, którego już nie ma. Jedno lub więcej niż jedno. Niekiedy nawet w dużej liczbie. Zniknięcie państwa jest jego bankructwem. A to jest dowodem, że państwo zbankrutować może.

W przypadku Moskowii dochodzi jeszcze jedna okoliczność. W Moskowii morderstwo jest rodzajem przemysłu. Jest praktykowane bardzo często i na masową skalę. I choćby już tylko z tego względu musiała pojawić się redukcja kosztów. Starzy fachowcy nie mogą być marnotrawni jak żółtodzioby.

Najpoważniejszym argumentem przeciwko zamachowi na pasażerów Tu-154 jest brak upadku samolotu. Katastrofa lotnicza została upozorowana. Gdyby chodziło o zamordowanie, niczego pozorować by nie było trzeba. Zostałaby dokonana katastrofa autentyczna. Samolot spadłby rzeczywiście. Wyglądałoby to tak, jak we wszystkich innych katastrofach lotniczych. Samolot byłby w jednym kawałku. Mniej więcej. Jeżeli coś by się oderwało, to nic wielkiego ani poważnego. O żadnym rozproszkowaniu nie byłoby mowy. Po upadku byłby pożar. 11÷13t paliwa wypaliłoby się do ostatniej kropli. Pasażerowie najpierw zostaliby otruci dymem. Kabina stałby się komorą gazową. Zginęliby wszyscy. Nikt nie miałby żadnych szans na przeżycie. Nie jest ważne, że ktoś przeżyłby sam upadek. Żadnego dobijania by nie było. To daje bardzo dużą dowolność na rodzaj upadku. W szczególności mogłoby być twarde lądowanie. Wykluczone jest jedynie lądowanie zwykłe. Zaprószenie ognia czymś trzeba by było uzasadnić. Po śmierci osób znajdujących się na pokładzie pożar trwałby nadal. Temperatura byłaby bardzo wysoka i oddziaływałaby bardzo długo. Pożar strawiłby wszystko. Jeżeli byłyby jakieś ślady, to zostałyby zniszczone. Według aktualnych wymogów rejestrator lotu powinien przetrwać temperaturę T=1100°C przez czas t=30s. Pożar mógłby być tak intensywny, że te wielkości mogłyby zostać przekroczone. Jeżeli nawet zostałyby zarejestrowane jakieś dane przemawiające na rzecz zamachu, to zostałyby utracone bezpowrotnie. Funkcjonariusze Moskowii mogliby nawet nie zbliżać się do miejsca upadku samolotu pożaru. Od razu mogliby wpuścić wyłącznie obcych śledczych. Moskowia w śledztwie mogłaby w ogóle nie brać udziału. I to w niczym nie zagroziłoby jej bezpieczeństwu. Jakakolwiek komisja śledcza niczego by nie znalazła.

Już tylko sam brak upadku samolotu jest bardzo mocną przesłanką uprawdopodobniającą, że zamordowanie pasażerów Tu-154 nie było celem bezpośrednim Moskowii. Ale to nie jest przesłanka jedyna.

Przeciwko celowi bezpośredniemu przemawia też miejsce. Zarośla na nieużytkach w pobliżu lotniska wojskowego Sieviernoie pod Smoleńskiem zostały wybrane optymalnie pod względem upozorowania upadku samolotu, ale nie przeprowadzenia zamachu. Wybór miejsca na przeprowadzenie zamachu lotniczego upozorowanego na katastrofę jest zdeterminowany przez czas. Najlepszy czas jest tuż po starcie. Wtedy w zbiornikach paliwa jest najwięcej. Pożar trwa najdłużej. Jest najintensywniejszy. Temperatura jest najwyższa. Najwięcej śladów ulega zniszczeniu. Operacja startu jest drugą w kolejności niebezpieczeństwa zaraz za lądowaniem. Upadek samolotu natychmiast po starcie nie powinien wzbudzić niczyich podejrzeń. Nawet jak ktoś na wypadkach lotniczych się nie zna, to usłużni dziennikarze zaraz podsuną mu pod nos całą galerię upadków samolotu bezpośrednio po starcie. Kiedy winę za katastrofę chce się zrzucić na usterkę techniczną, to lepiej, kiedy przed tą katastrofą samolot nie leci zbyt długo. Ludzie wiedzą, że, owszem, bywają usterki ukryte, które sprawność techniczną potrafią udawać bardzo długo, zanim się ujawnią, ale usterki tego typu w odbiorze społecznym są mniej wiarygodnie. Im usterka ujawni się szybciej, tym bardziej wygląda na naturalną. Im samolot po starcie spadnie szybciej, tym lepiej. Wystarczy, że wzniesie się na minimalną wysokość, żeby pęknięcie zbiorników i wylanie się paliwa wyglądało wiarygodnie i niech natychmiast spada. Zamach na delegację najlepiej przeprowadzić w pobliżu lotniska Okęcie nad terenem trudnodostępnym, żeby straż pożarna dotarła czym później.

Argumentem przeciwko wymordowaniu pasażerów Tu-154 jako celowi bezpośredniemu jest wykorzystanie do tego zgromadzenia ich w jednym miejscu. Powszechnie twierdzi się odwrotnie. Nagromadzenie na pokładzie ważnych osobistości było okazją do ich jednoczesnego zgładzenia. To nie jest prawdą. Wspólny lot może być wykorzystywany, jako dobra okazja do dokonania zamachu nie w życiu realnym, tylko w beletrystyce. Taki przypadek jest opisany w opublikowanym w cyklu Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć opowiadaniu James Blish, „Dzień statystyka” Statistician's Day. Blish wykazał się talentem literackim i u niego zamach na samolot nie jest samoistny, tylko służy zwróceniu uwagi bohatera i zmotywowaniu go do wszczęcia śledztwa.

Zamachy dzielą się na egzekucje publiczne i tajne. Zamach typu egzekucja publiczna stosuje się w celach terrorystycznych. Aby strachem wymusić określone zachowanie.

Przykładem zamachu typu egzekucja publiczna jest zamordowanie Litwinienki. Litwinienko był funkcjonariuszem KGB i FSB, który uciekł na Zachód. Dawał zły przykład. Należało podjąć kroki zapobiegawcze przeciwko ewentualnym następnym ucieczkom. Adresaci przekazu są znani. To funkcjonariusze specsłużb Moskowii w służbie czynnej i w stanie spoczynku znający ważne tajemnice. Musieli wiedzieć, od kogo przekaz pochodzi.

Przypadek pasażerów Tu-154 jest skrajnie różny od przypadku Litwinienki. Nie ma potrzeby podpisywania się pod zamachem. Gdyby Moskowia była na tyle silna, że delegację mogłaby zamordować jawnie, podpisując się pod zbrodnią, to i tak zamachu by nie przeprowadziła. Raczej zrobiłaby coś w rodzaju powtórki z procesu szesnastu.

Jeżeli zamach nie jest egzekucją publiczną, to z tego wynika, że musi być tajny. Stanów pośrednich nie ma. Nieudolne przeprowadzenie zamachu, który najpierw był planowany jako tajny, a potem wychodzi na jaw, przynosi więcej szkód niż pożytku. Takiego zamachu lepiej w ogóle nie przeprowadzać. Świadczy o słabości i kryzysie. Prowokuje do działań zaczepnych przeciwko przeprowadzającemu. Takie zamachy przeprowadzają terroryści nieregularni. I za to są tropieni. I karani. A Moskowia chce należeć do obozu tropiących i karzących.

My, ludzie, jesteśmy niewolnikami magii liczb. Nasze zachowanie, myślenie, czucie, zdeterminowanie, bardzo ściśle zależy od sposobu, w jakim liczba nam zostanie podana. Bardzo duże wrażenie na nas robią wypadki z większą liczbą ofiar. Natomiast o wiele mniejsza wrażenie robi na nas nawet o większa liczba ofiar, ale z różnych wypadków pojedynczych. Nawet, jeżeli to jest ten sam typ wypadku. Dobrym przykładem są wypadki komunikacyjne. W Polsce rocznie ginie w nich średnio około pięciu tysięcy osób. Co roku z Polski znika ekwiwalent całkiem niemałego miasteczka. Jeżeli ta wiedza robi na nas jakieś wrażenie, to bardzo małe. Co innego, jeżeli w wypadku autobusu ginie np. 15osób. To już jest powodem do ogłoszenia żałoby narodowej. Tę naszą cechę bardzo dobrze znają media. Jak ognia unikają informowania o wypadkach pojedynczych. Natomiast na wypadki zbiorowe rzucają się jak sępy. Inaczej nie miałyby wpływów z reklam. Ta nasza, ludzka, cecha jest bardziej uniwersalna. Dotyczy nie tylko wypadków. W ten sam sposób reagujemy na obciążenia podatkowe. To już zauważył książę Drucki-Lubecki — Nałóżcie na brata szlachcica trzy złote podatku ukrytego w cenie wódki czy soli - zapłaci i nawet się nie obejrzy; a nałóżcie złotówkę pogłównego - podniesie wrzask, że oprymują wolnego obywatela. Współczesne systemy podatkowe są projektowane zgodnie z obserwacjami natury ludzkiej poczynionymi przez księcia Druckiego-Lubeckiego. Odchodzi się od podatków bezpośrednich, a zwiększa się podatki pośrednie.

Zasadne jest przyjąć, że analitycy specsłużb Moskowii ustalający reguły planowania zamachów nie są głupsi od księcia Druckiego-Lubeckiego, mediów i projektantów spółczesnych systemów podatkowych. Nagromadzenia oficjeli w jednym locie na pokładzie jednego samolotu postrzegają, jako nie okazji do dokonania zamachu. Przeciwnie, dla nich to jest czerwone światło.

Skoro nie zamach lotniczy, to co? Cokolwiek. Zamach nielotniczy. Zwykły. Najzwyklejszy w świecie. Jak to? Tak po prostu zabić prezydenta państwa i nic? A dlaczegóżby nie? Zwłaszcza, że są precedensy.

Nie w powietrzu, tylko na poziomie gruntu zamordowani zostali dwaj przemierzy. AD 1992 ze szczególnym okrucieństwem po ciężkich, wielogodzinnych torturach został zamordowany Piotr Jaroszewicz. Trup Jaroszewicza został znaleziony z rękami przybitymi gwoźdźmi do fotela, w którym był torturowany. Skądinąd wiadomo, że unieruchomienie rąk osoby torturowanej przez przybicie ich gwoźdźmi do poręczy jest metodą stosowaną przez funkcjonariuszy specsłużb Moskowii. Kiedy AD 1941 Niemcy wkroczyli do Lwowa, w więzieniach zostały znalezione zwłoki torturowanych polskich oficerów z rękami przybitymi gwoźdźmi do poręczy. Podpisali się czy ktoś ich wrabia? Skoro naśladowców znajdują jednostki-seryjni mordercy, to dlaczego naśladowców nie mogłoby znaleźć państwo-seryjny morderca?

Sprawcy zamordowania i torturowania premiera Jaroszewicza do dzisiaj pozostają nieznani. W sprawie Jaroszewicza doszło do oskarżenia, ale dowody były tak marne, że oskarżeni zostali przez sąd uniewinnieni.

Ireneusz Sekuła, wicepremier (1988÷1989) zmarł 29 kwietnia AD 2000 śmiercią gwałtowną na skutek odniesienia trzech ran postrzałowych brzucha. Strzelec oddał czwarty strzał chybiony. Strzały zostało oddane z odległości ok. 1m. Według oficjalnej wersji Sekuła w ten sposób miał popełnić samobójstwo. Sprawę obiecał wyjaśnić Lech Kaczyński, kiedy w rządzie Jerzego Buzka (1997÷2001), zarejestrowanego jako TW pod pseudonimami: KarolDocent, był ministrem sprawiedliwości (12 czerwca 2000÷2001). Ale pomimo tej obietnicy sprawa do dzisiaj jest niewyjaśniona.

Oczywiście, są różnice. Dwaj premierzy obaj byli i prylowscy, z których tylko jeden pełen, a drugi tylko wice, to mniej niż urzędujący prezydent. Ale, bądźmy szczerzy, czy ta różnica jest znowu aż tak wielka? Czy następca Lecha Kaczyńskiego w fotelu ministra sprawiedliwości w śledztwie w sprawie zamordowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego miałby więcej sukcesów do chwalenia się niż je miał minister sprawiedliwości Lech Kaczyński w śledztwie w sprawie zamordowania premiera Ireneusza Sekuły?

Skoro premierzy to za mało, to przejdźmy do prezydentów. 11 października AD 1994 podczas podpisywania jego książki Wojciech Jaruzelski, były prezydent RP został uderzony kamieniem w twarz. Obrażenia nie były zbyt poważne. Sytuacja zmusiła Jaruzelskiego do wybaczenia napastnikowi. Napastnik został skazany na 2lata pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 200zł grzywny.

W przypadku prez. Lecha Kaczyńskiego, oczywiście, to nie musiałby też być kamień. To mogłoby być cokolwiek. Chociaż, gdyby to też był kamień, to by świadczyło o finezji i poczuciu humoru. Obrażenia prez. Lecha Kaczyńskiego, też tak samo jak Jaruzelskiego, nie byłyby zbyt poważne. Też zostałby przewieziony do szpitala. Jego stan by się pogorszył. Po dwóch, trzech dniach by zmarł. W międzyczasie mógłby być wożony po różnych szpitalach. Na przyczynę zgonu zostałaby wybrana choroba, której nazwa jest znana i najwięcej ludzi wie, że zabija szybko. Czyli raczej nie AIDS. Ludzie wiedzą, że jego inkubacja trwa latami. Coś raczej jak: sepsa, gorączka krwotoczna Ebola, gorączka Zachodniego Nilu. Ze sławnych ludzi na sepsę zmarli: Franklin Delano Roosevelt, prezydent USA, Jim Henson, Andy Warhol, Freddie Mercury. Skoro mogli oni, to dlaczego nie mógłby prez. Lech Kaczyński?

Jak Jaruzelskiego, też tak samo sytuacja zmusiłaby bliskich zmarłego prez. Lecza Kaczyńskiego: Marię, Martę i Jarosława do wybaczenia napastnikowi. Nie byłoby tłumów na Krakowskim przedmieściu, pochówku na Wawelu, mszy św. w katedrze dziesiątego każdego miesiąca, Lasu Smoleńskiego, Nowego Ekranu, tego blogu, cyklu Dlaczego delegacja państwowa do Katynia musiała zginąć, tego tekstu (postu?), niczego by nie było. Koalicja P0 PSL następną kadencję miałaby jak w banku. W Sbiernieftbanku. Pan Premier Donald Tusk naprawdę nie miałby z kim przegrać.

Ale na prez. Lechu Kaczyńskim, chociaż ze wszystkich na pokładzie Tu-154 najważniejszym, się nie kończy. A co z resztą? Przecież i wśród nich też mogą być potencjalne cele Moskowii. Jeżeli nie w zamachu lotniczym, to jak inaczej Moskowia mogłaby ich zamordować? Tak samo. Jak to? Przecież to absurd! Jak tak można mordować jednego po drugim?! Tak samo, jak mordowani są dotąd.

Przyjmijmy założenie najtrudniejsze, że dla Moskowii ważna jest każda z 96 osób i poza katastrofą lotniczą morduje ich wszystkich. Czy z tym ma jakieś kłopoty? Bynajmniej. Są precedensy.

Wprawdzie serii tak długiej, o ile mi wiadomo, przynajmniej od czasu stłumienia antymoskiewiskiego powstania 44÷63 nie było, ale to nie oznacza, że nie było żadnej serii.

Nie żyje żadna z osób, które w czerwcu AD 1945 w Radomierzycach i na zamkach: Czocha oraz Książ [niektóre źródła (Wikipedia, Gazeta Polska) podają tylko Radomierzyce] na Dolnym Śląsku znalazły archiwum Gestapo. Tu nie było żadnego bawienia się w pozorowanie czegokolwiek. Wszystkie te osoby zostały brutalnie zamordowane. Przed śmiercią były poddawane wielogodzinnym wyrafinowanym torturom. Mordowanie w tej serii trwało 5lat (1992÷1997).

Nie żyje ani jedna z osób, które miały związek z wykryciem afery FOZZ. Zgony w tej serii zdarzały się 15lat (1991÷2006).

Wprawdzie liczba osób zmarłych w seriach archiwum Gestapo i FOZZ jest mniejsza od 96, ale tendencja jest wzrostowa. W serii FOZZ zgonów jest więcej niż w serii archiwum Gestapo. Czy coś stoi na przeszkodzie temu, by seria następna liczyła osób 96? Serie archiwum Gestapo i FOZZ nie są szarzej znane. Seria 96 też mogłaby nie być.

Czym w Polsce Moskowia dysponuje, względnie dobrze poznać można na przykładzie zamordowania gen. Marka Papały, komendanta głównego policji. Został zastrzelony 25 czerwca AD 1998 około godziny 22:00, gdy wysiadał z samochodu na parkingu osiedlowym po powrocie do domu. Sprawca oddał strzał w czoło z pistoletu kal. 7,62 z tłumikiem.

Okoliczności wskazują, że według planu pierwotnego morderstwo miało być upozorowane na samobójstwo. Miejsce dokonania morderstwa nie zostało wybrane optymalnie ze względu na samo morderstwo, tylko na potrzeby upozorowania samobójstwa. Tylko dla samego zamordowania znacznie lepiej nadawało się mieszkanie. Kiedy Papała do niego wracał, było puste. Kiedy planuje się dokonanie takiego morderstwa, przeprowadza się dokładne rozeznanie. Morderca, jeden lub więcej, mógł włamać się do mieszkania i na Papałę zaczekać. Mieszkanie zapewnia brak świadków i czas na zatarcie śladów. Zwłoki Papały mogły zostać odkryte dopiero następnego dnia. W porównaniu z mieszkaniem osiedlowy parking jest znacznie gorszy. Ale lepiej nadaje się do upozorowania morderstwa. Także świadczy o tym wybór czasu. Chwila, w której Papała wysiadał z samochodu. To jest bardzo krótka chwila. Morderca ma bardzo mało czasu. Chodzi o oddanie strzału z zewnątrz, który później ma wyglądać, jakby został oddany we wnętrzu samochodu. Świadczy o tym użyta broń. Użycie tłumika ma sens tylko wtedy, kiedy prędkość wylotowa pocisku jest mniejsza od prędkości dźwięku. Kiedy jest większa, efektu wytłumienia nie ma. Słychać dźwięk fali uderzeniowej. Pocisk kalibru 7,62 jest lekki. Mając małą prędkość i masę ma małą energię kinetyczną. Ma małą zdolność przebijania. Po trafieniu w czoło Papały został w głowie. I o to chodziło. Pocisk nie rozsadził głowy. Nie dał rozbryzgów. Nie przeleciał na wylot i w nic nie trafił. Nie da się określić kierunku strzału ani orientacji głowy w chwili strzału. Czyli, że strzał mógł zostać oddany wewnątrz samochodu. Upozorowanie samobójstwa było zaplanowane, jako gra pod publiczkę. To nie miało być samobójstwo jakiekolwiek, tylko skopiowane z konkretnego wzorca. Szeroko znanego powszechnemu odbiorcy. Konkretnie to miała być kopia próby samobójczej Martina Riggsa, też policjanta, postaci z filmu Zabójcza broń (Lethal Weapon, USA 1987). Z tą różnicą, że w przypadku Papały próba samobójcza miała zakończyć się powodzeniem. Riggs z powodu utraty żony oraz burzliwego, nieustabilizowanego życia ma skłonności samobójcze. Nosi przy sobie specjalny nabój. Od czasu do czasu, kiedy zostaje sam, nabija nim rewolwer, lufę kieruje w stronę swojej głowy i powoli, delikatnie zaczyna ściągać spust. Według planu pierwotnego podobnie miała być tłumaczona śmierć Papały. Przyjechał samochodem na parking. Ale z samochodu nie wysiadł. Wyjął pistolet partyzancki. Oparł ręce nadgarstkami na kierownicy. Skierował lufę do siebie. Palcami objął chwyt pistoletu od tyłu. Kciukami muskał język spustu. Raz jednym, raz drugim, raz oboma na raz. Z początku delikatnie. Potem ściągał coraz głębiej. Ściągał i puszczał. Myślał o swoim życiu. Przez pamięć przelatywało mu całe życie. Rozmyślał nad sensem życia. Nad najbardziej podstawowymi zagadnieniami filozofii. Tak sobie siedział i myślał, siedział i myślał, aż w końcu padł strzał. Podobieństwo do Riggsa sprawiłoby, że bardzo wielu ludzi uwierzyłoby w tę wersję. Głównym przedmiotem zainteresowania byłoby, czy to w ogóle było samobójstwo. Czy Papała naprawdę chciał się zabić. A może to była tylko ostra zabawa twardego gliny. Może to nie było samobójstwo, tylko przeholował. Nie wiedział, kiedy przestać. A może to był wypadek. Może broń zareagowała inaczej niż podczas poprzednich zabaw. Morderstwo byłoby ukryte bardzo głęboko. A kto by je zasugerował, zostałby odsądzony od czci i wiary, że szarga pamięć zmarłego.

Plan nie został zrealizowany przez przypadek. W tym samym czasie, kiedy Papała był mordowany, na tym samym parkingu samochód kradł złodziej w środowisku przestępczym znany pod pseudonimem Lisek. Spłoszył mordercę i uniemożliwił mu dokończenie pozorowania samobójstwa.

Aby upozorować samobójstwo wystarczyło, aby morderca zwłoki Papały ułożył na fotelu, z pistoletu zdjął tłumik, pistolet wrzucił do wnętrza samochodu wraz z wypaloną łuską i zatrzasnął drzwi. Ale to jeszcze nie wszystko. Podczas oddawania strzału z broni krótkiej (rewolwer, pistolet) substancje chemiczne pochodzące z wypalenia materiału miotającego osadzają się na nieodległych przedmiotach. Np. na dłoni trzymającej broń. Na tej podstawie badanie kryminalistyczne może określić odległość od wylotu lufy, w jakiej dłoń znajdował się w chwili oddania strzału. To może uprawdopodobnić posłużenie się bronią palną krótką przez konkretną osobę. Popularnie to nazywa się śladami prochu. To badanie znane jest mordercom. Niekiedy pozorując samobójstwo przenoszą ślady prochu z broni na skórę dłoni ofiary. Popularnie to nazywa się pocieraniem lufą. Nawet, jeżeli pistolet ma zamek płaszczowy, z którego na zewnątrz wystaje tylko wylot lufy. Z początku to dawało rezultaty, ale od tamtego czasu kryminalistyka poszła naprzód i teraz są badania pozwalające odróżnić czy ślady prochu na skórze dłoni ofiary znalazły się bezpośrednio, czy na skutek pocierania lufą.

Kiedy planuje się zamach na życie komendanta głównego policji, to takie rzeczy się wie. Jeżeli zleceniobiorca zamordowania Papały zlecił wykonawcy pocieranie lufą, to znaczy, że wierzył, że w spisku na życie Papały współuczestniczą co najmniej: policjanci, analitycy laboratoriów kryminalistycznych i prokuratorzy. Bez ich czynnego udziału w zacieraniu śladów i niszczeniu dowodów pocieranie lufą nie ma sensu. Czy zleceniodawca zamordowania Papały miał rację? Z faktu, że nie został złapany, można wyciągnąć wniosek, iż nie popełnił błędu umożliwiającego jego złapanie.

Wkrótce po zamordowaniu Papały Lisek został aresztowany. Po czterech latach pobytu w areszcie wydobywczym oficjalnie ogłoszono, że Lisek był świadkiem zamordowania Papały. Dlaczego tak długo? Powodów może być dużo. Może Liskowi zmienił się charakter i z milczka przemienił się gadułę. Może areszt wydobywczy jest dobrym wynalazkiem, który skutecznie rozwiązuje języki. A może Liskiem zajmowali się śledczy, na których liczył zleceniodawca zamordowania Papały. Przed podaniem czegokolwiek do wiadomości publicznej wcześniej musieli się upewnić, co Lisek widział. Czy tylko samo morderstwo, czy także czynności pozorowania samobójstwa. Wprost zapytać go o to nie mogli. Ani zadawać pytań zbyt szczegółowych, po których Lisek mógłby zorientować się, o co chodzi. Zbyt częste przesłuchania też mogłyby dać mu do myślenia, że chodzi o coś więcej niż tylko o kradzione samochody. Stąd trwało tak długo, bo to było nie do przeskoczenia.

Na tych samych funkcjonariuszy publicznych i na te same powiązania organizacyjne, na które liczył zleceniodawca zamordowania Papały, mogłaby też liczyć Moskowia mordująca 96 osób.

Zamordowanie komendanta głównego policji jest hańbą dla policji. Do czasu ukarania mordercy wszyscy policjanci powinni chodzić ze spuszczonymi głowami, a ich twarze powinien palić rumieniec wstydu. Zamordowanie prezydenta państwa polskiego jest hańbiące nas, wszystkich Polaków. Do czasu ukarania morderców my, wszyscy Polacy powinniśmy chodzić z opuszczonymi głowami, a nasze twarze powinien palić rumieniec wstydu.

Po Polsce grasuje komando śmierci. Poświęciłem mu notkę Nie wataha, tylko kierdel owiec. To nawet nie wskazanie wierzchołka góry lodowej, nie zachęta do analizowania, nie próba zainteresowania, to dopiero próba pokazania, że komando śmierci istnieje. Korzysta z ochrony agentów wpływu uplasowanych w me®diach. Ochrona jest skuteczna. Większość nie wie, że komando śmierci istnieje. A dowodem jest, że o nim pisze tylko wariat bloger. Zamordowanie 96 osób nie przekracza możliwości komanda śmierci. Reakcja, jeżeli by była, to nie większa lub niewiele większa od reakcji na morderstwa poprzednie.

Moskowia dysponuje w Polsce infrastrukturą pozwalającą jej na dokonywanie morderstw w trybie przemysłowym. Ta infrastruktura już dowiodła swoją skuteczność w przeszłości, jest dyskretna, nie zwraca na siebie uwagi, nie wywołuje skutków społecznych. Pracuje bez przerwy. Dla niej dodatkowe 96 osób byłoby tylko kolejnym zadaniem. Jednym z wielu.

Wobec posiadanych środków i możliwości oraz praktyki posłużenie się przez Moskowię zamachem lotniczym w celu zlikwidowania wybranych osób jest bardzo mało prawdopodobne. Pomiędzy tymi metodami zieje jakościowa przepaść. Decydent, który podjąłby decyzję o zamachu lotniczym zostałby ukarany jako ewidentnie działający na szkodę interesów Moskowii. I to, chyba, surowiej niż tylko zesłaniem na strażnika poligonu rakietowego za kołem podbiegunowym.

Teza, że zamordowanie pasażerów Tu-154 nie było celem bezpośrednim Moskowii została dowiedziona z prawdopodobieństwem bardzo wysokim.

Jeżeli Moskowia operację smoleńską przeprowadziła nie w celu zgładzenia delegacji, to w jakim? Ile ten cel dla Moskowii był wart? Z pewnością więcej niż koszt przeprowadzenia operacji.

W odcinku następnym zastanowimy się, ile Moskowia za operację smoleńską zapłaci.

Tytuły odcinków następnych:

  • Bardzo zła jakość sfingowania upadku Tu-154 i jej następstwa

  • Cel sfingowania katastrofy lotniczej

  • Smoleńsk. Jak to mogło przebiec

  • Smoleńsk. Zachód już wie

  • Nowe kłamstwa w miejsce starych. Moskowia przyznaje się

  • Więcej niż wariant węgierski

Tytuły odcinków następnych są podane orientacyjnie, niezobowiązująco. Mogą ulec zmianie.

KOMENTARZE

  • @Antoni1
    Pan pokazuje tę połówkę.

    Pozdrawiam,
  • @autor
    Poniosła pana wyobraźnia...

    "Najpoważniejszym argumentem przeciwko zamachowi na pasażerów Tu-154 jest brak upadku samolotu."

    Bzdura. Zamach bombowy na pokładzie prowadzi do tego, że nie ma "normalnych" śladów upadku samolotu tylko "nienormalne" - szczątki są rozrzucone, kadłub poszatkowany

    "Katastrofa lotnicza została upozorowana. Gdyby chodziło o zamordowanie, niczego pozorować by nie było trzeba."

    Pozoruje się kiedy się morduje. Wszelkie dotychczasowe "dowody na mistyfikację" poszły do lamusa. Nie było foteli? Były. Okna nie pasują? Pasują. Nie ma kadłuba? Brak kadłuba świadczy PRZECIWKO mistyfikacji a za zamachem w powietrzu.

    "Zostałaby dokonana katastrofa autentyczna. Samolot spadłby rzeczywiście. Wyglądałoby to tak, jak we wszystkich innych katastrofach lotniczych. Samolot byłby w jednym kawałku."

    Widzi pan. Sam pan obalił swoje wnioskowanie. Gdyby Rosjanie dokonali maskirowki ułożyliby cały kadłub. Mniej więcej. Ale nie, musieli zmielić kadłub na strzępy a kokpit cichaczem wywieźć.

    Zapomina pan o jednym, a nawet o kilku rzeczach.

    Okęcie prowadziło rozmowy z Tu 154. Podobnie załoga Jaka 40. Wszyscy brali udział w spisku?

    Są świadkowie, którzy widzieli dwa wybuchy i odrywający się ogon. Dlatego ogon leży odwrócony.

    Są świadkowie, którzy słyszeli strzały.

    Analiza stenogramów wyraźnie wskazuje na mylne naprowadzanie i użycie fałszywej radiolatarni.

    Wszystkie skrzynki tupolewa wysiadły 15 m nad ziemią 150 m od uderzenia w ziemię.

    Nie komplikujmy sobie życia.
  • @Antoni1
    Powodzenia.

    Pozdrawiam,
  • @Acontrario
    Czy Pan czytał odcinki poprzednie?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Tak, czytałem

    Pragnę tylko zwrócić uwagę na to, że zdecydowanie więcej przemawia za kontrolowanym złym nakierowaniem i eksplozją samolotu niż maskirowką.

    Kiedy ją dokonano? Kiedy przewożono ciała? Dlaczego nie rozlano paliwa lotniczego? Kiedy podłożono ogon? Kiedy wszystko ochlapano błotkiem?

    Dlaczego Wiśniewski biegł na miejsce o 8:37 ? Czy świadkowie widzący dwie eksplozje w powietrzu kłamią? Nie sądzę.
  • @Acontrario
    Kto miałby tę eksplozję dokonać? Po co? Jak można eksplozją zniszczyć tylko samolot z jednoczesnym zachowaniem otoczenia w stanie nienaruszonym? Co stało się z 11÷13t paliwa? W tym miejscu można by było przejść do długiej serii pytań bardziej szczegółowych.

    Pozdrawiam,
  • @Antoni1
    Przepraszam, ale nie łapię. Czy Pan chce, żeby z tłumu został wyciągnięty i na oczach pobity prez. Lech Kaczyński? W przenośni to miało miejsce.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    "W odcinku Czy zabicie Lecha Kaczyńskiego mogło Moskowii się opłacić? zastanawialiśmy się nad korzyściami, jakie Moskowia mogła odnieść ze śmierci prez. Lecha Kaczyńskiego. Nie doszliśmy do niczego pewnego. W tym odcinku będziemy zastanawiali się, czy Moskowia polską delegacją państwową zgładziła w sposób optymalny, ekonomicznie uzasadniony"
    ___________________

    Skoro "nie doszliśmy do niczego pewnego".. to wniosek, że Moskowia nie miała motywu w zamordowaniu polskiej delegacji jest prawdopodobny.
    A jesli nie miała motywu to ..skoro nie ma śladów zabójstwa a i z ciałami jest też historia dość skomplikowana.. niby są a jakby ich nie było... to może w ogóle żadnej zbrodni nie było. Tym bardziej, że śledztwa czynione przez blogerów ..np. FYM.. podnoszą, że możliwym jest, że Tu 154 w ogóle z Okęcia nie wystartował.


    pozdrawiam.
  • @Grzegorz Rossa.
    oczywiście czekam na ciąg dalszy analizy, ale jedna rzecz mi nie pasuje do całości... dlaczego oni pozwalają wyciągać na światło dzienne taką analizę komuś takiemu jak Pan... czyż nie logiczne byłoby dodać Pana do listy tych do cichego odstrzału i reszta grzęzłaby w wątkach i sugerowanych przebiegach katastrofy? Pan nakierowuje umysły ludzi na bardzo niebezpieczne aspekty kuluarów życia osób na świeczniku i kruchość ich nieznośnie lekkiego żywota... Pozdrawiam.
  • @konserwatystka
    Szukam odpowiedź na pytanie nie, czy zostali zamordowani, bo zostali. Już o tym rozmawialiśmy. I do tego nie wracajmy. Co Pani chce zrobić? Czy Pani chce wmówić rodzinom pomordowanych, że ich bliscy, których ciała rozpoznali, to nie ich bliscy? Czy Pani chce, żeby ktoś wmawiał Pani bliskim, że Pani ciało, to nie Pani ciało, kiedy Pani sama zostanie zamordowana? To Pani chce? Jeżeli to Pani chce, to nie u mnie. Dla mnie rozpoznanie ciał przez rodziny sprawę rozstrzyga definitywnie. Czuję się zażenowany tym, że Pani tę sprawę wywleka nie po raz pierwszy i zmusza mnie do pisania w kółko to samo. Pytanie, na które szukam odpowiedź brzmi, czy zamordowanie było celem bezpośrednim Moskowii. Ja to pytanie wypisałem explicite w treści tekstu (postu?) założycielskiego wątku. I to niejednego. Powinno Pani być znane.

    Pozdrawiam,
  • @Avern: jedna rzecz mi nie pasuje do całości... dlaczego oni pozwalają wyciągać na światło dzienne taką analizę komuś takiemu ja
    k Pan... czyż nie logiczne byłoby dodać Pana do listy tych do cichego odstrzału"
    ===============================================

    A potrafi Pan mi to załatwić? Pan wie, jaką moja śmierć byłaby reklamą tej technologii?

    http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/ogloszenia/item/290-produkcja-w%C4%99glowodor%C3%B3w-jak-polska-z-importera-w%C4%99glowodor%C3%B3w-stanie-si%C4%99-ich-eksporterem

    Chyba bez pomocy kogoś z zewnątrz się nie obejdzie, bo sam byłem głupi, jak ktoś pogroził mi śmiercią, to zamiast nie marnować okazji do siedzenia cicho, ze sprawą pokłusowałem do prokuratora:

    http://grzegorz.rossa.salon24.pl/184595,prezydentowi-grozono-smiercia

    I tym moim nieprzemyślanym krokiem chyba bardzo utrudniłem możliwość skorzystania z reklamy w formie ww.

    Pozdrawiam,
  • Można na Autora liczyć
    Ten wpis zamieszczony na rosyjskim blogu 14.10.2010 roku o g.8.25 czasu polskiego (czas moskiewski +2h) odnosi się do kadłuba samolotu TU-154 sprowadzonego helikopterem MiL 26 na zaplanowane miejsce rzekomej katastrofy w celu jego detonacji tuż po wykonanym przelocie zastępczego samolotu, który "nie wylądował, nie przyziemił, dodał obrotów i odleciał" ścinając korony drzew i brzozę. (według świadków miał jeszcze upaść i ulec detonacji, ale wyręczył go ten stojący bez kół, które zresztą dowieziono i ustawiono na dwóch miejscach upozorowanej katastrofy do góry kołami).
    NOLS 0 425 | 23.09.2010 16:53
    To komentarz ze strony Intheclouds pod jej artykułem "Dwa miejsca".
  • @Grzegorz Rossa.
    OK. Nie wracajmy.

    pozdrawiam.
  • Autor
    Z pewnością nie była to egzekucja publiczna, choć założę się, że jest nagrana ...Zresztą Amerykanie też nagrywają swoje egzekucje - to jest kwestia standardowa, vide S. Hussein i Osama ben Laden.

    Egzekucja Litwinienki oprócz tego, że była publiczna była bardzo k o s z t o w n a - nie wspominam nawet o kosztach dyplomatycznych itp. Samo zużycie polonu było kosztowne - w miliony dolarów idące. Ale w tym przypadku kosztów nie n a l e ż a ło szczędzić. To był pokaz siły - dla tych, co dowiedzieli się (jeśli jeszcze nie wiedzieli), że jeśli zdradzą, to żadne wydatek nie będzie zbyt wysoki, by ich dorwać. Pisze Pan o tym zresztą.

    Sądzę natomiast, że "operacja Smoleńsk" była tak oszczędnie przeprowadzona, jak to możliwe. Wywleczenie paru ton złomu z pobliskich zakładów nie kosztowało nic. Gdyby spowodować pożar, siegający kiludziesięciu metrów w górę i kilkudziesięciu metrów naokoło ( co najmniej) spowodowałoby to nieprzewidziane wręcz koszty. A zatem prymitywna kupa śmieci, parę gruzawików z najtańszymi w okolicy trumnami czerwonego, symbolicznego, koloru i samonakręcająca się histeria mediów po niskich kosztach załatwiły sprawę - a koszty ludzi (jak wiadomo) są p o m i j a l n e w Moskowii.

    Ergo: egzekucja była tajna, bo nie była celem samym w sobie. Jednocześnie jednak ten w y n i k c z ą s t k o w y był także celem, i to, jak do tej pory (dzięki m.in. posłuszeństwu zdrajców z Polski) satysfakcjonującym.

    Pozdrawiam nieustająco.
  • @Antoni1
    Z Iranem sprawa jest poważniejsza. Iran służy Moskowii do przebicia się do Oceanu Indyjskiego. Zaangażowanie w Iranie Jankesów, Państwa Izraela i kogo się jeszcze da, jest Moskowii na rękę. Sama do Oceanu Indyjskiego się nie przebije. Na to jest za słaba. Przebić się może tylko cudzymi rękami. Moskowia do cudzego zaangażowania w Iranie dopłaca. Jeżeli to wygląda na handel, to tylko maskirowka. Opisuję to w książce „Ciężkie czasy dla agentów” ( http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow ). A na Europę, to oni nie muszą nikogo pytać o pozwolenie. Mają „lodołamacz-bis”, czyli Unię Europejską.

    ===============================================
    „oni słusznie uważają, że o wojnie nie będzie im decydował jakiś kurdupel ze słabiutkiego państewka na rubieżach.”
    ===============================================

    Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Tyle tylko zyskali, że o wojnie zadecydował jeszcze gorszy kurdupel, czyli ja:

    http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/ogloszenia/item/290-produkcja-w%C4%99glowodor%C3%B3w-jak-polska-z-importera-w%C4%99glowodor%C3%B3w-stanie-si%C4%99-ich-eksporterem

    Pozdrawiam,
  • @Danae: Egzekucja Litwinienki oprócz tego, że była publiczna była bardzo k o s z t o w n a - nie wspominam nawet o kosztach dypl
    omatycznych”
    ===============================================

    Koszty dyplomatyczne jeszcze podnieśli przelotami samolotów bojowych w pobliżu przestrzeni powietrznej Brytanii.

    ===============================================
    „egzekucja była tajna, bo nie była celem samym w sobie. Jednocześnie jednak ten w y n i k c z ą s t k o w y był także celem, i to, jak do tej pory (dzięki m.in. posłuszeństwu zdrajców z Polski) satysfakcjonującym.”
    ===============================================

    To jest tak krótkotrwałe, że celem być nie może.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    "I tym moim nieprzemyślanym krokiem chyba bardzo utrudniłem możliwość skorzystania z reklamy w formie ww..."
    taka ucieczka przez atak... Wytrwałości życzę i jak najmniej skurwieli na drodze.
    Pozdrawiam.
  • Najniebezpieczni mordercy
    Najniebezpieczni mordercy - to ludzkie głupstwo, analfabetyzm i zarozumiały stosunek do reguł. Właśnie ci mordercy zabijają te tysiące osób corocznie, o których tu powyżej napisałeś.

    Toż, żeby zamordować Kachinski wystarczy było dać jemu odczuć że on jest ponad prawo. Całe jego życie we władzy jest naoczna demonstracja tego odczucia. I wynik jego życia jest absolutnie oczywiście określone.
  • @Grzegorz Rossa.
    "Kto miałby tę eksplozję dokonać? Po co? Jak można eksplozją zniszczyć tylko samolot z jednoczesnym zachowaniem otoczenia w stanie nienaruszonym? Co stało się z 11÷13t paliwa? W tym miejscu można by było przejść do długiej serii pytań bardziej szczegółowych"
    _____________________________________________

    Czyta się ciekawie, gdyby był to tekst w gazecie red.naczelny byłby zadowolony, ale pozostane przy swojej nieciekawej wersji wydarzeń.

    Pytanie nie jest do mnie skierowane, ale udzielenie odpowiedzi na powyższe pytanie powinno autorowi zając mniej czasu niż tworzenie alternatywnych hipotez.

    Co sie stało z paliwem? Można odpowiedziec choćby w ten sposób, że w większości zostało zużyte na przeciągu paru milisekund, co by tez odpowiadało na pytanie o stan roślinności, gdzie wbrew wszystkiemu jest tam kilka drzew złamanych do srodka/do wewnątrz i tak sie przypadkowo zlozyło, że wszystkie one pokazuja nam jeden kierunek i jest to kierunek niezbyt diużego (6-10 metrów) symetrycznego leja, znalezionego przez EOS lub TL, a nieobecnego na ruskich zdjeciach satelitarnych.
    Jak zaś nieodległa roślinność zachowuje się gdy części metalowe sa rozrywane na drobne strzepy można zauważyć na filmie:


    http://youtu.be/RjeMlSlHhgg
  • O kraterze...
    Krater w miejscu domniemanej katastrofy jest widoczny na sat. zdjęciu z DigitalGlobe z 12.04.2010 r.

    http://w153.wrzuta.pl/sr/f/a2A0SG1u7U0/krater_1

    Jest też na rosyjskim zdjęciu sat. z 11.04.2010 r. Prezentował go bloger "romank" w maju 2010 r na blogu EOS w S24. Widoczne jest tam częściowe "zapikselowanie" krateru, ale da się go rozpoznać metodą porównawczą.
  • @IWH
    Spierdalaj stąd, sowiecki trollu.
  • @Grzegorz Rossa.
    Zadaje pan retoryczne pytania:

    "Kto miałby tę eksplozję dokonać?" Służby specjalne PL lub FR, WSI, GRU...

    "Po co?" Jak to po co? Po to by zlikwidować antyrosyjską opozycję w Polsce i natowska generalicję. Pio to by przejąć pełnię władzy w Polszy

    "Jak można eksplozją zniszczyć tylko samolot z jednoczesnym zachowaniem otoczenia w stanie nienaruszonym?" Eksplodować samolot w powietrzu. Poza tym na powierzchni widoczny jest krater i ślad po uderzeniu. Wystarczy tylko dobrac się do lepszych map satelitarnych i lotniczych.

    "Co stało się z 11÷13t paliwa?" Eksplodowało? Zostało rozrzucone na większej odległości? Skąd wiadomo, że nie było tam paliwa? Zostało w oderwanych skrzydłach?

    To teraz ja mam pytania:

    Kiedy przenoszono zmistyfikowane szczątki? W jaki sposób? Dlaczego nie poukładano kawałków kadłuba tylko same skrzydła i ogon? Dlaczego nie rozlano paliwa? Widział pan część kadłuba z sekcji ogonowej? Czy nie sądzi pan, że gdyby chciano dokonać maskirowki zrobiono by ja do porządku? Co to za szczątki leżące na płycie lotniska? Tupolewa 102?
  • @Grzegorz Rossa.
    Kolejne teorie, nikt z nas nie zna prawdy, ktoś pewnie jest jej najbliżej, ale KTO? Nie wiem. Może Pan, może nie, raczej nie. Upozorowanie miejsca katastrofy może mieć miejsce, ale kilometr dalej naprawdę mógł leżeć nasz samolot. Czy wyleciał w powietrze tuż na ziemią, czy na ziemi. Cóż to za różnica? Nawet tzw ewentualne dobijanie wcale mnie nie rusza, przecież to był zamach, całość jest równie okropna i było założenie iż wszyscy muszą zginąć w ten czy inny sposób.

    Jeżeli kiedyś ogramy Rosję, to będzie to CUD na miarę 1920 roku i tego że jakoś przeżyliśmy PRL bez III wojny światowej na którą się naprawdę zanosiło od właściwie od 1945 roku od razu. Z biegiem dekad coraz bardziej byśmy oberwali, najbardziej w latach 80-tych...

    W każdym razie istotne jest iż właściwie już nie rozpatrujemy opcji wypadku czy awarii technicznej (czyli też wypadku), winy pilotów lądujących we mgle dosłownie do poziomu drzew. To absurd. Nie ma takich wypadków, nie w takim locie.

    To był zamach i to jest zamach, bo przecież cała akcja nadal TRWA.

    Ciąg dalszy nastąpi, zapewne wojna, bo inaczej nie będzie przesilenia, przecież do czegoś ma to prowadzić. To już krwawe przecież gry. Zamach jest tak twardą metodą, iż widać że to zmierza do metod terrorystycznych, depopulacyjnych, do wojny takiej czy siakiej. Niekoniecznie z armiami pancernymi szturmującymi Warszawę bronioną przez policję i agencje ochroniarskie, niektóre zresztą przejdą na stronę agresora... Po to je zakładano po 1989 kosztem policji, także jako siły zbrojne mafii na poziomie oficjalnym. Kiedyś będziemy musieli wystrzelać ochroniarzy, bo staną przeciw Narodowi Polskiemu np popierając totalny kurs danej władzy okupacyjnej. Nie będzie to Granatowa Policja, ale brunatna, czy czerwona.

    To przypomina napięcie sprzed I wojny, podobną prowokację w jakiejś mierze. Oczywiście Rosja to nie Serbia, a my nie wypowiemy wojny Rosji NAWET jeżeli twardo zostanie im udowodniona wina. Mam "państwo" (nieźle to opowiada Grzegorz Braun) o statusie GLOBALNEGO CWELA, ale żyć trzeba mimo krzywdy, upokorzenia i trzeba to przetrwać, przeżyć do lepszych czasów kiedy znowu poczują następne pokolenia dumę nie tylko z historii, ale i teraźniejszości. Podkreślam że mnie chodzi o teraźniejszość III RP, nie akceptuję państwa w takim kształcie, statusie. Chcę zmian w sposób demokratyczny - to komunikat dla służb, organów nwo. Nie będę łamał "prawa" III RP, ale też nie dam się nigdy zwerbować żeby popierać nwo jak zdrajcy wszędzie wszechobecni w każdej partii, dosłownie garstka Polaków jest programowym, teoretycznym bardziej ruchem oporu.

    Boję się wojny. Nie obronimy się i nie będzie miał kto tworzyć ruchu oporu zniechęcającego do długotrwałej okupacji, eksterminacji, poza tym czym walczyć z zaawansowanymi armiami agresorów? Sama broń strzelecka to nic, nawet długa. Może będzie węglowodory wytwarzać jako AK w wielkich ilościach?

    Zobaczcie na Libię, nieźle im się żyło na tle Afryki i wpadli w potężne szambo, bo trudno płynnie zmienić system, zwłaszcza kiedy wojnę wykreowano zewnętrznie dla interesów zagranicy, a nie obywateli Libii. My też możemy w razie nieszczęścia zatęsknić do paskudnej, ale jednak spokojnej III RP i całego szajsu w jakim nas umocowano po 1989, właściwie po 1 września 1939 już.

    Wojna zawsze boli, ale to co nas czeka jest sumą wszystkich nieszczęść podniesioną do n-tej potęgi. Może być tak że wyludnioną, zniszczoną Polskę będą odtwarzać Polacy (oby Polacy!) z emigracji, ich potomkowie luźno już skojarzeni z korzeniami polskimi, Polacy z Kresów i będą mieli konkurencję w postaci innych osadników m.in poza Prusakami... właściwej, docelowej narodowości jako rasa panów panująca nad bydłem służebnym, roboczym. Tacy jak Michnik zawsze będą chcieli być górą. To jest nadal jak przed tysiącem lat walka plemion, ras, narodów, państw, cywilizacji, religii, sekt o dominację, a nasza... o PRZETRWANIE.

    Zamach Smoleński jest kolejnym etapem budowy NWO i umocowywaniem się w tym ładzie Nowej Rosji zaprzyjaźnionej z USA, Niemcami, UE, NATO. Nie ma dla nas miejsca w tym układzie, albo będziemy landem Niemiec, albo kolonią ogólną NWO (ziemia niczyja, kto co wyszarpie, przejmie... to jego), albo Rosja wyczyści przedpole do gołej ziemi, a świat będzie patrzył w CNN live jak giniemy. Kamień na kamieniu nie zostanie, wszyscy zginiemy, chyba że ktoś ucieknie w porę zagranicę. Polski potrzebują tylko jako tranzytu i to coraz mniej. Wystarczy korytarz przez dogodny teren bezpieczny od powodzi, albo kilka takich korytarzy z infrastrukturą transportową, telekomunikacyjną, przesyłową mediów. Tak awaryjnie gdyby coś poszło nie tak od północy i południa z ominięciem postPolski.

    Jeżeli Polska będzie skażona, to wybudują tunele, kryte autostrady, linie kolejowe. Pieniądze nie grają roli. Skażony kraj to spokój dla Rosji, nie będzie osadnictwa dłuższy czas (zatem nie będzie problemów) i mogą być za takim radykalnym rozwiązaniem, ostatecznym rozwiązaniem kwestii polskiej i Polski bez zabaw w kolejne Katynie, selekcje. Wszystkich do piachu, sprawiedliwie.
  • Wszstko pięknie drogi Autorze,
    ale budowanie piętrowych konstrukcji z niepewnych elementów wszystko pozwala uzasadnić, każdą tezę.

    Dobry zamach nie może wymagać dodatkowych ruchów poza absolutnie niezbędnym minimum. Każdy dodatkowy element scenariusz zwielokrotnia prawdopodobieństwo zdemaskowania. Zwielokrotnia. Co więcej, scenariusz ułożony został tak by w dowolnej fazie mógł być przerwany, na co mało kto zwraca uwagę. Jest to jednak podstawowa zasada profesjonalnego mordercy. Zawodowy morderca przewiduje możliwość wycofania się w razie nieprzewidzianych okoliczności i poczekania na następną okazję.

    Mnożące się wersje z maskaradami, drugimi samolotami itp to wrzutki rosyjskich służb, gdyż jednym z podstawowych elementów zamachu zarówno w fazie przygotowań, wykonania jak i zacierania śladów jest dezinformacja.

    Polecam książkę Ściosa:
    ZBRODNIA SMOLEŃSKA. Anatomia dezinformacji
    http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016395-23010001.html

    Pozdrawiam,
  • @Marek Kajdas
    nic dodać, nic ująć! pozdrawiam

    maskirowka to element dezinformacji lub niedoinformowania blogerów

    wielce szanowny FYM blokuje na swym saloniku24 wszystkich mających odmienne zdanie... smutne to
  • @Avern: życzę
    Niech Pan namawia ludzi na wdrożenie:

    http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/ogloszenia/item/290-produkcja-w%C4%99glowodor%C3%B3w-jak-polska-z-importera-w%C4%99glowodor%C3%B3w-stanie-si%C4%99-ich-eksporterem

    Pozdrawiam,
  • @IWH: Najniebezpieczni mordercy - to ludzkie głupstwo, analfabetyzm i zarozumiały stosunek do reguł.
    Święte słowa! Z ust mi Pan to wyjął! A z tego, co Pan wymienił, najgorszy jest zarozumiały stosunek do reguły — „The economy, stupid!”. Dowódcom specsłużb, którzy aktualnie władają Moskowią, wydaje się, że można mieć gospodarkę surowcową i państwo utrzyma się wyłącznie na agenturze wpływu.

    ===============================================
    „Właśnie ci mordercy zabijają te tysiące osób”
    ===============================================

    Pozdrawiam,
  • @OHV2: Co sie stało z paliwem? Można odpowiedziec choćby w ten sposób, że w większości zostało zużyte na przeciągu paru miliseku
    nd"
    ===============================================

    Jak to przebiega, opisałem:

    http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/9171,smolensk-wybuch-paliwowo-powietrzny-w-gapie

    Pozdrawiam,
  • @Acontrario: "Kto miałby tę eksplozję dokonać?" Służby specjalne PL
    Podbiliśmy Moskowię? Czy coś przespałem?

    ===============================================
    „»Po co?« Jak to po co? Po to by zlikwidować antyrosyjską opozycję w Polsce i natowska generalicję.”
    ===============================================

    Pan nie przeczytał tekstu (postu?) założycielskiego wątku.

    Pozdrawiam,
  • @Marek Kajdas: Może będzie węglowodory wytwarzać jako AK w wielkich ilościach?
    Wytwarzajmy teraz. Zapobiegniemy tym wszystkim klęskom i makabrom, które Pan powypisywał tak pracowicie.

    Pozdrawiam,
  • @Janko Walski
    A można nie tak ogólnikowo, tylko bardziej konkretnie? I z podziałem, co do mnie, a co nie do mnie.

    Pozdrawiam,
  • ALTERNATYWNE WERSJE WYDARZEŃ:
    http://syrach.nowyekran.pl/post/11454,smolensk-2010-fsb-kontra-mossad

    http://thot.nowyekran.pl/post/6435,wykastrowana-polska

    Weźmy pod uwagę, że w razie sytuacji przedstawienej w tym "political fiction" Thota (do którego to artykułu mam szczególną słabość), na blogach dotyczących Smoleńska pojawią się autorzy, będący agentami syjonistycznymi, starający się odwrócić uwagę od rzeczywistych wypadków, siejący dezinformację, zaciemniający sprawę. Oczywiście zwalą oni całą winę na Rosjan, ale kto z nas może mieć 100% pewność? Jeśli bomba wybuchła w samolocie, to może być podobnie, jak w artykule Thota. Dlaczego nie? Co my, maluczcy możemy wiedzieć?

    Prawda jest taka, że jesteśmy - Polacy - w kleszczach różnorakich agentur, ale przede wszystkim - dwóch lub trzech. Prawda i rzetelność musi przebijać Z CAŁOŚCI rozważań danego autora, umiejętność przyznania się do błędu, a także wskazanie, że autor rzeczywiście poszukuje. Jeśli ktoś chce nam "sprzedać" jakąś wersję wydarzeń uzurpując sobie monopol na na Prawdę, to ja bym był bardzo ostrożny.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Namawiam do zapoznania się z pańską argumentacją i pomysłami... nawet jeżeli się ktoś z nią nie zgadza, to na pewno poszerza ona horyzont w analizie zdarzeń okołosmoleńskich... o widzę, że i na Pana blog zaczynają męty z falami czytelników wpływać... Pozdrawiam.
  • @space: pojawią się autorzy, będący agentami syjonistycznymi
    Dlaczego „syjonistycznymi”?

    ===============================================
    „starający się odwrócić uwagę od rzeczywistych wypadków, siejący dezinformację”
    ===============================================

    Cóż można poradzić na logikę i prawa natury?

    ===============================================
    „Oczywiście zwalą oni całą winę na Rosjan”
    ===============================================

    To straszne! Jak można winę zwalać na winnego?!

    ===============================================
    „Jeśli bomba wybuchła w samolocie”
    ===============================================

    Jaki wybuch nie zostawia śladów?

    ===============================================
    „jesteśmy - Polacy - w kleszczach różnorakich agentur, ale przede wszystkim - dwóch lub trzech.”
    ===============================================

    O tym piszę tu:

    http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow

    Pozdrawiam,
  • @Avern: Namawiam do zapoznania się z pańską argumentacją
    Jestem Panu za to bardzo wdzięczny. Ale furda tam moja argumentacja. Najważniejsze to przekonanie niedowiarków, że węgiel jest więcej wart od ropy i gazu.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    a od węgla, ropy i gazu... uczciwy i prawy człowiek na odpowiednim miejscu... ale to, to już czysta mrzonka... i do tego z jajami... może być na Kasztance;).
    Pozdrawiam.
  • @Avern: a od węgla, ropy i gazu... uczciwy i prawy człowiek na odpowiednim miejscu
    Herkules w kieracie napędzający prądnicę. Z uczciwości i prawości energii nie ma. Nas nie obchodzi, że dinozaury pożerały się nawzajem. Dla nas jest ważne, że ropa, w którą się zamieniły, napędza nasze silniki. Bardziej też cenimy dąb Bartek od drzew, z których powstał węgle. Grunt, że się pali. I z niego można wytwarzać węglowodory.

    ===============================================
    „i do tego z jajami... może być na Kasztance;)”
    ===============================================

    Jeden raz w życiu wypowiedział się do fonografu Edisona. Jedyne, co miał do powiedzenia, to że postęp techniczny wprawia go w osłupienie. A potem nakopali nam do dupy.

    Pozdrawiam,
  • Michalkiewicz — jak na zamówienie
    http://wirtualnapolonia.com/2011/05/20/stanislaw-michalkiewicz-raport-z-wierzcholka-gory-lodowej/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej